Poradnik dla początkujących
Spis treści
Teksty prasowe
Kluczem do sukcesu w tworzeniu wszelkiej prasy, zarówno rozrywkowej, jak i tej „poważnej”, jest umiejętny dobór tematów poruszanych w artykułach oraz wywiadach. W przypadku gazet obywatelskich wybór mogą ułatwić następujące pytania:
- Czy zagadnienie, o którym zamierzam napisać, ma rzeczywiste znaczenie społeczne. Czy dany problem bezpośrednio lub pośrednio dotyka lub może dotknąć istotną liczbę moich potencjalnych odbiorców, ich rodziny bądź przyjaciół? Czy dana historia stanowi dobry przykład jakiegoś szerszego trendu, uwrażliwia na potrzeby innych ludzi bądź informuje o nadużyciach władzy lub biznesu? Czy dana inicjatywa może stanowić odpowiedź na problemy czytelników i czytelniczek, albo być dla nich inspiracją?Nie chodzi o to, żeby pisać wyłącznie o sprawach o największym „ciężarze gatunkowym” czy bliskich większości odbiorców; taka gazeta będzie nudna, ale ponadto mało obywatelska, skoro zamknięta na problemy mniejszych grup. Rzecz w tym, że czytelnicy i czytelniczki mają dla nas ograniczoną ilość czasu, dlatego każdy akapit poświęcony na szeroko rozumiane ciekawostki oznacza mniej przestrzeni na rozmowę o tym, co naprawdę ważne.
- Czy jestem w stanie wnieść do tematu coś istotnego. Czy mediom o znacznie większym zasięgu zdarza się podejmować interesującą mnie sprawę? Czy na podstawie łatwo dostępnych relacji można sobie wyrobić własne zdanie, czy też są one jednostronne lub niekompletne?Główną misją mediów obywatelskich jest pisanie o tym, czego inne redakcje nie dostrzegają – bądź nie chcą dostrzec. Publikowanie reportażu poświęconego lokalnej aferze, odkrytej i nagłośnionej przez regionalny dziennik, musi mieć naprawdę dobre uzasadnienie, skoro prawie każdy w okolicy już o niej słyszał. Szanuj lasy!
- Czy moja gazeta nie staje się monotematyczna. Czy w bieżącym numerze nie ukażą się inne materiały o zbliżonej tematyce? Czy planowany tekst nie stanowi powrotu do wątków, którym kilkakrotnie poświęcono miejsce w poprzednich numerach?Każda gazeta ma swój profil, a bloki tekstów czy nawet numery tematyczne bywają formułą niezwykle atrakcyjną. Moment, w którym zaczynamy się nadmiernie koncentrować na kilku zagadnieniach, choćby i bardzo ważnych, nadchodzi jednak niepostrzeżenie; podobnie jest z jeszcze cięższym grzechem, jakim jest powtarzanie się.
Praca nad tekstem, zwłaszcza cudzym, jest zajęciem żmudnym, jednak efekt końcowy potrafi przynieść dużo satysfakcji. Dzieje się tak zwłaszcza, gdy weźmie się do serca następujące zasady:
- zasada morszczuka
Myśl o tekście z perspektywy czytelnika/czytelniczki. Jak sądzisz – z recenzji nowo otwartej restauracji woleliby się dowiedzieć, czy jej autor lubi ryby (najbardziej te przygotowywane przez jego babcię), czy raczej czegoś o wyborze i cenach dań, jakości obsługi itd.? - zasada .zip
Kluczem do sukcesu w tworzeniu prasy jest umiejętny dobór poruszanych tematów. Kojarzysz to zdanie? Znajdziesz je parę akapitów wyżej, tyle że dwa razy dłuższe. Praktyka dowodzi, że pierwszą wersję tekstu, o ile nie pisała go osoba o dużym doświadczeniu, można skrócić o połowę bez straty wartości informacyjnej. - zasada kolacji ze śniadaniem
Napisany bądź zredagowany przez siebie tekst przeczytaj co najmniej jeszcze jeden raz, najlepiej następnego dnia. Jeśli zrobisz to sumiennie, będziesz w stanie dostrzec różnego rodzaju niedociągnięcia i braki, których usunięcie zwiększy jakość artykułu. - zasada młodszej siostry
Zanim zostanie opublikowany, daj swój tekst do przeczytania minimum dwóm osobom, w tym takiej, dla której opisywane sprawy będą czymś zupełnie nowym. Upewnij się, że nie stosujesz niezrozumiałych skrótów myślowych. - zasada Krwawej Mary
Dobry tekst zawiera kilka wyrazistych wątków, tworzących spójną całość. Jego przeciwieństwo stanowi materiał poświęcony paru tematom naraz (wszystkie, siłą rzeczy, potraktowane pobieżnie), pozostawiający poczucie niedosytu i/lub zamętu w głowie… - zasada Pontiego
Ten słynny producent przekonywał, że każdy dobry film można opowiedzieć w jednym zdaniu. Analogicznie, jeśli nie potrafisz podobnie streścić tezy czy przedmiotu Twojego artykułu, z jednym z Was coś jest nie tak. - zasada Foxa Muldera
Nie ufaj nikomu, nawet sobie: sprawdzaj daty, nazwiska i fakty, także te podawane przez Twoich rozmówców. Wyjaśniaj wszelkie wątpliwości językowe (nieocenioną pomocą są w tym zadaniu internetowe słowniki: so.pwn.pl, sjp.pwn.pl oraz sjp.pl; godne polecenia są także obcyjezykpolski.strefa.pl oraz poradnia.pwn.pl). - zasada martwej papugi
Nie powtarzaj ciągle tych samych słów (oraz ich pochodnych), zwłaszcza w jednym zdaniu oraz jego najbliższym „sąsiedztwie”. Pomocą służą tutaj darmowe słowniki wyrazów bliskoznacznych, np. synonimy.ux.pl. - zasada poliimplikatury hiperkontekstualnej
Żargon oraz tzw. trudne słowa stosuj wyłącznie wówczas, gdy brak dobrego odpowiednika w „normalnej” polszczyźnie. Dopilnuj, by każde potencjalnie niezrozumiałe określenie znalazło w tekście wyjaśnienie. Czytaj na głos poszczególne zdania; jeśli któreś brzmi w Twoich ustach nienaturalnie, zapewne jest „do wymiany”. A jeśli właśnie napisałaś/-eś, że organizacja eventu dla młodzieży defaworyzowanej była możliwa dzięki skupieniu wokół niego wielu aktorów lokalnej aktywności, z których każdy wniósł jakiś swój trybut – skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. - zasada teksańskiej masakry piłą mechaniczną
Jeśli nie zadbasz o dobry tytuł, śródtytuły oraz ew. wyróżnione graficznie wyimki tekstu (wszystkie one łącznie powinny zarówno intrygować, jak i dawać niezłe wyobrażenie o tematyce całości), możesz od razu zgłosić swój artykuł do nagrody dla najmniej poczytnego autorka/autorki w swoim powiecie. - zasada Lenina
Dobrym autorem/autorką i/lub redaktorem/redaktorką można zostać tylko w jeden sposób: poprzez praktykę. „Uczyć się, uczyć się i uczyć się” warto również z książek – klasyczną pozycją jest tutaj „Poradnik autora, tłumacza i redaktora” Barbary Osuchowskiej. - zasada „zadania z gwiazdką”
Rolą dziennikarza/dziennikarki jest dostarczać czytelnikom i czytelniczkom rozsądnie odmierzonych porcji informacji. Artykuły nie mogą być powierzchowne, nie ma jednak również potrzeby wchodzić w szczegóły, które zainteresują nielicznych. Niech wystarczą im podpowiedzi, gdzie szukać „zaawansowanych” informacji (nazwa instytucji, tytuł książki, adres strony internetowej itp.).
Wywiady
Osoby szczególnie zainteresowane przeprowadzaniem rozmów prasowych odsyłamy do obszernego podręcznika Lawrence’a Grobela pt. „Sztuka wywiadu. Lekcje mistrza”. Poniżej zaś – parę uwag w sam raz do „Poradnika dla początkujących”.
- Truizm, ale nie sposób go pominąć na liście żelaznych zasad: na wywiad zawsze przychodź przygotowany/-a. To nie tylko kwestia szacunku dla rozmówcy/rozmówczyni, ale i warunek uzyskania dobrego materiału.
- Na wywiad zawsze przychodź przygotowany/-a. To nie tylko kwestia szacunku dla rozmówcy/rozmówczyni, ale i warunek uzyskania dobrego materiału.
- Przygotowując się do wywiadu zadbaj, by kolejne pytania nawiązywały do siebie, a odpowiedź na ostatnie mogła być puentą rozmowy.
- Pilnuj, by pytania były możliwie krótkie, precyzyjne i każdorazowo skoncentrowane na jednym wątku. Cały czas miej też z tyłu głowy, że zadajesz je w imieniu odbiorców pisma – muszą być dostosowane do przeciętnego poziomu ich wiedzy, prawdopodobnych zainteresowań itp. Wystrzegaj się sugerowania odpowiedzi (klasyczny przykład: Czy nie jest aby tak, że…).
- Upewnij się, że czas i miejsce przeprowadzenia rozmowy pozwolą bohaterowi/bohaterce wywiadu mówić swobodnie oraz bez pośpiechu.
- Upewnij się, ile Twój rozmówca/rozmówczyni ma dla Ciebie czasu, a następnie regularnie kontroluj, ile go jeszcze zostało. Jeszcze przed rozmową zaznacz w notatkach, które pytania jesteś skłonny/-a pominąć, gdy
pojawi się ryzyko, że nie zdążysz zadać wszystkich spośród tych najważniejszych. - Używaj dwóch sprzętów nagrywających jednocześnie – powinno Cię to uchronić przed złośliwością przedmiotów martwych. Miej też ze sobą zapasowe baterie oraz długopis i kartkę do zapisywania dodatkowych pytań i przemyśleń, które nasuną Ci się w trakcie rozmowy.
- Trzy razy się zastanów, zanim napiszesz, że „nie udało się uzyskać wypowiedzi X”, a zwłaszcza zanim zasugerujesz, że brak odpowiedzi na propozycję rozmowy czy przesłane pytania był celowy. Czy rzeczywiście dołożyłeś/dołożyłaś wszelkich starań, by X miał możliwość zabrać głos na łamach Twojej gazety? Krótką wiadomość zostawioną na poczcie głosowej czy e-mail wysłany „na ostatnią chwilę” trudno uznać za dopełnienie standardów profesjonalizmu.
- Tytuł oraz „zajawka” mają niezwykłą moc przyciągania bądź zniechęcania do lektury. Zadbaj, aby w Twoich wywiadach były atrakcyjne – intrygujące, dowcipne, niepokojące itp.
- Zapis wywiadu będzie zawierał wszystkie elementy nieuniknione w rozmowach na żywo: powtórzenia, niedokończone zdania, błędy językowe itp. Masz prawo i obowiązek poprawić taki tekst, jednak obowiązuje Cię również wierność intencjom rozmówcy/rozmówczyni, a także charakterystycznemu dla niego/niej językowi.
- Ewentualne skróty rozpocznij od swoich pytań i komentarzy – jesteś w tym wszystkim najmniej ważny/-a!
- ZAWSZE autoryzuj zredagowane zapisy rozmów, pozwala to uniknąć nieporozumień oraz zwiększa jakość publikowanego tekstu.
Ilustracje
W próbach przyciągnięcia uwagi odbiorców dobrze dobrana ilustracja czy zdjęcie jest strzałem w dziesiątkę. Opatrzenie reportażu o szalonej inicjatywie młodzieżowej fotografią kilku smutnych osób wpatrzonych w ekran komputera to też celny strzał, tyle że we własną stopę.
Pamiętaj, że nie ma czegoś takiego jak „zdjęcie z Internetu” – każde z nich ma swojego autora bądź autorkę, którzy niekoniecznie nie mieliby nic przeciwko jego wykorzystaniu. Najlepiej po prostu jak najwięcej zdjęć wykonuj samodzielnie oraz rękami współpracowników/współpracownic, a ponadto szukaj na flickr.com/creativecommons. Znajdziesz tam tysiące profesjonalnych zdjęć udostępnionych do darmowego wykorzystania dla celów niekomercyjnych (szczegółowe informacje o tzw. wolnych licencjach znajdziesz na creativecommons.pl).
Każde zdjęcie, szczególnie reportażowe, powinno być opatrzone sensownym opisem, nawet jeśli wydaje Ci się on oczywisty.
Do spisu treści
Zapewne Twoja gazeta posiada profil na portalu społecznościowym Facebook, który stał się dla wielu głównym pośrednikiem w dostępie do treści publikowanych w Internecie czy wręcz podstawowym forum społecznych interakcji. By jednak Twoja obecność „na Fejsie” miała szanse być zauważona, niezbędna jest podstawowa wiedza na temat tego medium.
Najważniejszym faktem do zapamiętania jest to, że większość użytkowników Facebooka niemal całkowicie skupia się na własnej tablicy aktualności, czyli ekranie, który widzi się po kliknięciu w zakładkę Strona główna. Facebook nie
prezentuje tam wszystkich wpisów stron, „polubionych” – jest ich zbyt dużo; lepiej niż pozostałe są tu eksponowane treści, które specjalny algorytm (tzw. EdgeRank) uznał za atrakcyjne dla danej osoby oraz te, których promocja została opłacona.
Zasady działania wspomnianego algorytmu są nieustannie modyfikowane, dlatego warto na bieżąco śledzić blogi poświęcone mediom społecznościowym. Podstawowa reguła pozostaje jednak, jak dotąd, niezmienna: im częściej i bardziej regularnie ktoś reaguje na Twoją aktywność (komentuje lub udostępnia na swojej tablicy publikowane przez Ciebie treści; klikanie „Lubię to” jest przez ER mniej „cenione”), tym częściej będzie się natykać na Twoje komunikaty, jak choćby informacja o ukazaniu się nowego numeru pisma. Oznacza to, że nie tylko docieranie do nowych odbiorców, ale także efektywna komunikacja z osobami, które już polubiły profil Twojej inicjatywy, wymaga nieustannego budowania społeczności zaangażowanych użytkowników. I bardzo dobrze, bo przecież ostatecznym celem każdej gazety obywatelskiej jest skupienie wokół siebie wspólnoty aktywnych odbiorców.
Poza emocjami, jakie wywołują wpisy na danym profilu, mierzonymi liczbą komentarzy i „lajków”, algorytmy pozycjonujące biorą pod uwagę również tzw. poziom aktualności. Premiowane są „świeże” wpisy, dlatego pory dodawania nowych treści warto dostosować do prawdopodobnych godzin logowania się naszych fanów do portalu. Zapewne wielu z nich Facebook towarzyszy podczas porannej kawy w pracy czy zastępuje wieczorne wiadomości, natomiast jedynie nieliczni korzystają z niego późną nocą bądź w piątki po pracy.
Ważna prawidłowość: wciąganie fanów w facebookowe dyskusje jest łatwiejsze wieczorem niż rano. Wśród innych praktycznych rekomendacji, wprost wynikających z istnienia opisanego algorytmu, wymienić należy:
- nieustającą dbałość o wysoki poziom i zróżnicowanie udostępnianych treści
Zbyt duży udział „zapchajdziur”, podobnie jak monotonia, niechybnie spowodują spadek przeciętnego zaangażowania użytkowników, a w konsekwencji coraz niższą pozycję Twoich wpisów w strumieniach aktualności fanów pisma. Z kolei interesujące treści, spontanicznie udostępniane przez Twoich odbiorców na ich tablicach, działają jak darmowa reklama. - aktywne zachęcanie do interakcji
Warto zachęcać odbiorców do wyrażania opinii, a także brać udział w dyskusjach toczących się pod dodawanymi przez nas materiałami, z oznaczaniem fanów w komentarzach (dzięki czemu zostaną powiadomieni, że ich wypowiedzi nie pozostały bez odzewu). Takie podejście pozytywnie wpływa zarówno na debatę publiczną, jak i postrzeganie naszego profilu przez EdgeRank, a także przez samych odbiorców, którzy być może będą dzięki temu bezpośrednio odwiedzać naszą stronę na Facebooku i również w ten sposób dowiadywać się o publikowanych treściach. Animowanie dyskusji jest też unikalną okazją, by dowiedzieć się czegoś o naszych czytelnikach oraz ich oczekiwaniach wobec gazety. - inwestowanie w płatną promocję
Facebook jest komercyjną firmą i trudno się dziwić, że próbuje zarabiać na pośrednictwie między nadawcami a odbiorcami treści. Jednym z przykładów jest usługa postów sponsorowanych. Wydając kilkadziesiąt złotych mamy pewność, że szczególnie ważny wpis pojawi się także na tablicach aktualności tych użytkowników, którzy dawno nie byli aktywni na naszym profilu, a ponadto wyświetli się ich znajomym. Ten rodzaj reklamy, względnie niedrogiej i mało „inwazyjnej”, bywa dobrym sposobem na przypomnienie o naszym istnieniu – a jeśli zrobimy to w sposób, który wywoła interakcję, polepszą się jednocześnie „notowania” naszego profilu na tablicach aktualności jego fanów. Co więcej, płatne posty są skutecznym sposobem docierania do nowych odbiorców: intuicja podpowiada, że znajomi „lubiczy” naszej gazety w dużej części należą do jej grupy docelowej. Warto dodać, że inna płatna usługa umożliwia rekomendowanie naszego profilu użytkownikom o określonych przez nas cechach. - niezapominanie o ilustracjach
Doświadczenie pokazuje, że najbardziej żywą interakcję wywołują wpisy i odnośniki zawierające dodatkowo atrakcyjne fotografie. Nie rób z obywatelskiej gazety tabloidu, ale i nie obrażaj się na „cywilizację obrazkową”, w której przyszło Ci żyć. Wykorzystuj przemyślane infografiki: pozwalają przekazać ważkie treści w atrakcyjnej i skrajnie skondensowanej formie, a użytkownicy chętnie się nimi dzielą. - nieprzesadzanie z aktualizacjami
Z faktu, iż EdgeRank bierze pod uwagę poziom aktualności nie powinno się wyciągać wniosku, że „im więcej wpisów, tym lepiej – a nuż ktoś przeczyta”. Jeśli dodajemy treści np. co godzinę, filtr Facebooka wyświetla je mniejszej liczbie użytkowników. Po drugie, taka polityka nie daje czytelnikom przestrzeni na refleksję ani dyskusję, na których powinno nam najbardziej zależeć niezależnie od tego, jak działają jakiekolwiek algorytmy. Wreszcie, część osób może się poczuć przytłoczona Twoją nadaktywnością i całkowicie zrezygnować z jej śledzenia.
Powszechne błędy językowe
Dbałość o warstwę językową należy do podstawowych zobowiązań każdego autora i redaktora. Niewyłapane błędy interpunkcyjne czy ortograficzne są przejawem braku szacunku wobec odbiorców, a ponadto potrafią skutecznie odwrócić ich uwagę od przekazywanych treści. Ujmują im także powagi: trudno zaufać rzetelności śledztwa dziennikarskiego, gdy jego wyniki opisane są niechlujną polszczyzną.
Poniżej znajdziesz przegląd błędów, które mają szczególnie duże szanse pojawić się w tekstach niedoświadczonych dziennikarzy i dziennikarek, a następnie zostać przeoczone przez początkujące redaktorki i redaktorów.
- Skracanie frazy wyżej wymieniony do w/w (zamiast do ww.), często spotykane zwłaszcza w korespondencji urzędowej, jest błędem.
- Skracamy formę pisaną słów, a nie ich wymowę, stąd nie tyś., a tys. jest poprawnym skrótem słowa tysięcy.
- Do częstych błędów należy rozdzielanie spacją znaku % od poprzedzających go liczb (np. 10 %) oraz mylenie procentów z punktami procentowymi. Kiedy poziom bezrobocia w Twojej gminie wzrasta z 20 do 22%, liczba bezrobotnych zwiększa się nie o 2 proc., ale o 10 proc., a zarazem o 2 punkty procentowe. Punkt procentowy stanowi bowiem jednostkę różnicy między dwiema wartościami jednej wielkości podanymi w procentach.
- Wiele utartych zwrotów ma charakter tzw. pleonazmów, potocznie określanych „masłem maślanym”. Przykłady wyrażeń, w przypadku których jedna część wypowiedzi zawiera te same treści, które występują w drugiej: ciek wodny, cofać się do tyłu, fakt autentyczny, kartka papieru, moralno-etyczne, najbardziej optymalny, okres czasu, potencjalne możliwości, w epoce romantyzmu, w miesiącu styczniu, w ówczesnych czasach, wracać z powrotem, tylko i wyłącznie.
- Pisanie nazw mieszkańców małą literą (łodzianin, gdańszczanie itd.) nie jest brakiem szacunku, lecz trzymaniem się reguł ortografii.
- Mylne jest przeświadczenie, że polskie końcówki fleksyjne należy oddzielać apostrofem od wszystkich obcojęzycznych imion i nazwisk. Dodaje się go tylko wówczas, gdy ostatnie litery zanikają w czasie wymowy. I tak, piszemy Harry’ego (czyt. ‚Harego’), ale Bushowi – nie Bush’owi.
- Skrót od postscriptum piszemy dwoma wielkimi literami bez kropek, np. PS Kolejny numer ukaże się w marcu.
- Do liczebników pisanych cyframi nigdy nie dodaje się końcówek fleksyjnych, o czym nie pamiętamy pisząc np. w latach 90-tych.
- W odniesieniu do rzeczowników, które za jednostkę miary mają sztuki, powinno się używać słowa liczba, a nie ilość, które stosujemy do rzeczowników niepoliczalnych (wzrost liczby samobójstw, niewielka liczba Polaków; ogromna ilość mąki, ale: nieprzebrana liczba worków mąki).
- Wypowiedzi wtrącone – takie, bez których całe zdanie też mogłoby istnieć – zawsze wydzielamy znakami parzystymi, tj. nawiasami, dwoma myślnikami lub dwoma przecinkami. Błędem jest umieszczanie z jednej strony wypowiedzi wtrąconej jednego znaku, a z drugiej strony innego. Przykład poprawnie zaznaczonego wtrącenia znajdziesz w pierwszym zdaniu tego akapitu.
- Skoro NSZZ oznacza Niezależny Samorządny Związek Zawodowy, a USA to United States of America / Stany Zjednoczone Ameryki, niepoprawne są sformułowania NSZZ „Solidarność” zapowiedziała strajk oraz USA przoduje pod względem nakładów na naukę (powinno być, odpowiednio, zapowiedział oraz przodują).
- Prawidłowe jest sformułowanie odnośnie do czegoś, nie zaś odnośnie czegoś – polszczyzna różni się pod tym względem od języka rosyjskiego.
- Jeśli skrót zakończony jest ostatnią literą skracanego wyrazu, wówczas kropka jest zbędna. Przykład: W mieszkaniu prof. Kowalskiego miałem przyjemność poznać dr. Nowaka, czego dr Majewska do dzisiaj bardzo mi zazdrości. Zwróć uwagę na odmienną pisownię skrótów wyrazów doktora oraz doktor.